wtorek, 17 listopada 2009

Gruzja otwiera granice i rusza do Afganistanu - komentarz

Ostatnimi czasy w Gruzji doszło do interesującego wydarzenia. Mianowicie 13 listopada Tbilisi ogłosiło swoją gotowość do otwarcia przejścia granicznego z Rosją Kazbegi - Wierchnij Lars. Deklaracja jeśli stanie się faktem będzie oznaczać przede wszystkim sukces dotkliwie odczuwającej skutki izolacji Armenii. Na porozumieniu skorzystają także gruzińscy rolnicy i przedsiębiorcy, a także Ormianie z Dżawachetii, którzy równie silnie odczuli negatywne efekty zamknięcie granicy. Otwarcie przejścia Kazbegi – Wierchnij Lars dla Gruzinów w praktyce będzie oznaczało uzyskanie pożądanego dostępu do ogromnego rosyjskiego rynku zbytu. Z kolei Rosja liczy na to, że umożliwiając ruch tranzytowy przez gruzińskie terytorium wzmocni prorosyjskie ormiańskie elit polityczne, a także wpłynie na poprawę sytuacji ekonomicznej w Armenii.
Otwarcie granicy, choć niosące korzyści dla wszystkich stron, może jednakże w przyszłości doprowadzić do nowych napięć w regionie. Nie bez powodu Tbilisi ogłosiło, że anuluje ew. porozumienie w przypadku wystąpienia ponownych oskarżeń ze strony Moskwy pod adresem Tbilisi o wspieranie północnokaukaskich bojowników. Nie wykluczone, że uruchomione przejście graniczne przemieni się w arenę konfliktów i różnego rodzaju prowokacji podobnych do tych, do jakich nieregularnie dochodzi w pobliżu granic z Abchazją i Osetią Południową. Wreszcie jest możliwe, że islamscy bojownicy rzeczywiście uznają tą drogę za atrakcyjny szlak komunikacyjny. Właśnie z dżihadem na Północnym Kaukazie mogą się wiązać przyszłe problemy Gruzji.
16 listopada w ramach współpracy z NATO i USA 173 osobowy gruziński kontyngent wojskowy wyruszył do Afganistanu. Tym samym po raz drugi (po Iraku) Gruzja będzie uczestniczyła w konflikcie zbrojnym przeciwko radykalnym ugrupowaniom muzułmańskim. Wzajemna wrogość z Rosją, odegrana rola w trakcie wojny w Czeczenii, do niedawna niewielkie strategiczne i polityczne znaczenie na arenie międzynarodowej oraz konfesjonalna specyfika, jak do tej pory sprzyjały brakowi zainteresowania Gruzją ze strony islamskich bojowników. Wkrótce może się to jednakże zmienić i przemawia za tym kilka argumentów:
•Charakter dzisiejszego zbrojnego ruchu islamskiego na Kaukazie w porównaniu do lat 90 i pocz. 2000 uległ głębokiej transformacji. Obecnie w szeregi bojowników wchodzą głównie osoby młode prowadzące walkę z pobudek religijno – politycznych, nie zaś patriotycznych. Nadrzędnym celem dżihadu jest ustanowienie szariatu w regionie, a także powołanie organizmu państwowego znanego pod nazwą Emiratu Kaukaskiego.
•Islamscy bojownicy z Kaukazu postrzegają się jako część ogólnoświatowej muzułmańskiej ummy, która stała się obiektem agresji ze strony takich potęg jak USA (Afganistan, Irak) czy Rosja (Kaukaz). W związku z tym w pismach i wypowiedziach ideologów ruchu można coraz częściej odnaleźć wezwania do okazywania wrogiej postawy wobec wszystkich „niewiernych”.
•W minionych latach można zauważyć, iż konflikt na Północnym Kaukazie ma tendencje do rozszerzania się, także na sąsiednie państwa regionu (Azerbejdżan).
•Oprócz przenikania się idei, pomiędzy Rosją i Azerbejdżanem (oraz państwami Azji Centralnej), a Afganistanem i Pakistanem odbywa się transfer ochotników. Na Północnym Kaukazie do dżihadu przyłączyły się także jednostki pochodzące z krajów Bliskiego Wschodu i Turcji.
W świetle tych czynników istnieją podstawy do stwierdzenia, że Gruzja będąca sojusznikiem NATO i USA może stać się obiektem niepożądanego zainteresowania ze strony zbrojnych ugrupowań islamskich. Za potencjalne cele należy także uznać amerykańskie bądź przynależące do państw europejskich zasoby ludzkie (korpusy dyplomatyczne, wysłannicy wojskowi, pracownicy biznesowi) lub istotne dla zachodnich interesów w regionie materialne (ew. instalacje wojskowe, instalacje energetyczne).
Tym co przemawia na niekorzyść postawionej tezy jest fakt, iż bojownicy z Północnego Kaukazu nigdy nie podjęli wrogich wobec Gruzji działań, traktując ją jako bezpieczną przystań w regionie, a czasem nawet jako sprzymierzeńca w walce przeciwko Rosji. Nie wykluczone jednakże, że jeśli dojdzie do wrogich działań wobec Tbilisi ze strony muzułmańskich ugrupowań to stanie się to w skutek ingerencji czynników spoza Kaukazu, bądź z inicjatywy jednostek, które uczestniczyły w konflikcie w Afganistanie i Pakistanie.