wtorek, 15 grudnia 2009

Cyfrowe doniesienia

New York Times 12 grudnia poinformował o toczących się pomiędzy przedstawicielami USA, Komitetem ONZ ds. Rozbrojenia i Federacją Rosyjską rozmów odnośnie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa internetowego i prowadzenia działań militarnych w sieci. Chociaż wszystkie strony zgodnie zdają się dostrzegać niebezpieczeństwa płynące z wybuchu potencjalnego cyberkonfliktu na drodze do zawarcia porozumienia w tej sprawie stoją interesy Rosji. Do czasu ich uregulowania Kreml niechętnie będzie odnosił się do wchodzenia w międzynarodowe układy prawne mogące stanowić zagrożenie dla jego interesów na arenie wewnątrzpaństwowej.
Problemami Moskwy pozostaje jej brak kontroli nad treściami dostępnymi dla rosyjskich internautów oraz niemożność sprawowania władzy nad blogerami. Jest to temat szczególnie palący z punktu widzenia Kremla od czasu wystąpienia majora Aleksieja Dymowskiego na YouTubie. Rosyjscy decydenci wyraźnie są zaniepokojeni rosnącą siła oddziaływania Internetu na społeczeństwo Rosji.
Od połowy lat 90 Moskwa boryka się także z problemem dostępu rosyjskich obywateli do niekontrolowanych przez państwo stron internetowych. Dotyczy to zwłaszcza serwisów związanych z kaukaskimi bojownikami, ultraprawicowcami, anarchistami, a nawet tych należących do przeciwników politycznych Kremla.
Prawdopodobnie wyłącznie z powodu braku odpowiednich środków finansowych i technicznych władze nie są w stanie wprowadzić blokady wspomnianych źródeł.

Skartel

O testach internetowej cenzury w Rosji mogą świadczyć ostatnie doniesienia związane z firmą telekomunikacyjną Skartel świadczącą usługi z zakresu dostępu do Internetu za pomocą technologii WiMAX. 7 grudnia w „Wiedomostiach” pojawiła się informacja o zablokowaniu przez tego dostawcę internetowego dostępu do niektórych stron internetowych, w tym tych związanych z opozycyjnymi ugrupowaniami politycznymi. Możliwe, że anomali powstała z przyczyn technologicznych.

Skartel działa na rosyjskim rynku telekomunikacyjnym od 2007 r. i obecnie na terenie Moskwy oraz Petersburga obsługuje ponad 150 tys. abonentów. Właścicielem firmy jest cypryjska spółka WiMax Holding Ltd., w której 25% udziałów posiada państwowy koncern Rostechnologie. Spółka posiada licencje na dostarczanie usług WiMAX w Peru, Nikaragui, Polsce i na Białorusi. W przyszłości planowane są inwestycje w Indiach oraz Meksyku.

Smsem w Kreml

Zazwyczaj Rosję portretuje się jako państwo udzielające schronienia najzdolniejszym cyberprzestępcom na świecie, z którego terytorium przy współpracy ze służbami specjalnymi są wyrafinowane cyfrowe ataki (wystarczy przypomnieć przykłady cyberofensywy na Estonię czy Gruzję) skierowane przeciwko wrogom Kremla. Tymczasem okazuje się, że stworzyć zagrożenie dla interesów Moskwy mogą proste smsy. 9 grudnia w Armenii tysiące osób otrzymało od operatora telefonii komórkowej VivaCell-MTS należącej do rosyjskiej MTS w formie krótkich wiadomości tekstowych wezwanie do wycofania wojsk FR z Armenii. Zdaniem władz firmy do przeprowadzenia podobnej akcji wystarczył zaledwie dostęp do internetowej bramki smsowej. Niby nic wielkiego (i specjalnie odkrywczego), a jednak skłania do refleksji.