Inguszetia jest obecnie najmniej stabilną z republik Północnego Kaukazu. W środę 16.12.2009 r. w Nazraniu w wyniku eksplozji podłożonej bomby zginęły dwie osoby, a dalsze dwie odniosły obrażenia. Jak się okazało ofiarami byli bliscy krewni zamordowanego 25.10.2009 r. w Kabardyno-Bałkarii znanego inguskiego opozycjonisty i biznesmena Makszaripa Auszewa.
Dzisiaj w godzinach popołudniowych, tym razem w samobójczym zamachu bombowym na tzw. Ekażewskim rondzie zginęła jedna, a 23 osoby zostały ranne (w większości funkcjonariusze struktur siłowych). Kilka godzin później w Nazraniu w wyniku ostrzału przeprowadzonego przez nieznanego sprawcę/sprawców śmierć poniosło dwóch oficerów FSB.
Co pokazują te wydarzenia? Przede wszystkim niezdolność, pomimo szczerych chęci, obecnego prezydenta Inguszetii Junus-bek Jewkurowa do zapanowania nad sytuacją republice. Nie ma w tym nic dziwnego patrząc na owoce i metody pracy działających w regionie struktur siłowych. Do zamachu na Ekażewskim rondzie, podobnie jak to było z próbą zabójstwa Jewkurowa, użyto samochodu skradzionego w okręgu moskiewskim. Rodzi się pytanie, czy to przypadek, czy też istnieją jakieś związki pomiędzy działającymi w Moskwie grupami przestępczymi i kaukaskimi bojownikami? A może w stolicy Rosji funkcjonuje komórka odpowiedzialna za realizację podobnego rodzaju „zamówień” albo partyzanci uzupełniają braki w wyposażeniu przy pomocy inguskiego półświatka? Czy rosyjskie służby zajmują się poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie? Niekoniecznie. Równie dobrze można założyć, że w miarę swobodne poruszanie się kradzionym samochodem na Kaukazie nie jest niczym niespotykanym oraz niewykonalnym. Przy obecnym poziomie korupcji i „profesjonalizmu” w organach ścigania jest to całkiem prawdopodobne.
Inną sprawą są służby specjalne, których okiełznać nie zdołał nawet Jewkurow. Po raz kolejny są na to dowody. To właśnie zdaniem świadków rosyjskie służby specjalne ponoszą odpowiedzialność za podłożenie ładunków wybuchowych w samochodzie krewnych Auszewa.
Pomimo nadejścia sezonu zimowego, aktywność bojowników w Inguszetii jedynie nieznacznie zmalała. Zobaczymy, co będzie dalej.